Zachęcamy do kontaktu!
Dowiedz się, jak kurz i pył budowlany niszczą powłoki farb oraz jak sprawdzić ich przyczepność podczas odbioru mieszkania.
Odbiór techniczny nowego mieszkania to moment, w którym skupiamy się przede wszystkim na estetyce. Oglądamy gładkie, świeżo pomalowane ściany, ciesząc się ich wyrazistym kolorem. Niestety, nierzadko już po kilku tygodniach użytkowania zauważamy, że farba zaczyna pękać, a przy najdrobniejszym dotyku odpada całymi płatami. Naiwnie obwiniamy za ten stan rzeczy słabą jakość samej farby lub uszkodzenia wniesione podczas meblowania. Prawdziwy problem leży jednak zupełnie gdzie indziej. Największym i bezlitosnym wrogiem trwałości malowania jest powszechny brud i pył budowlany. Zrozumienie tego destrukcyjnego zjawiska pozwala na przeprowadzenie sprawnego audytu i skuteczne uchronienie się przed niezwykle kosztownym remontem.
Główne przyczyny odpadania farby ze ścianNiewidzialna bariera z kurzu i pyłu budowlanego
Na każdym etapie zaawansowanych prac wykończeniowych w powietrzu unosi się mnóstwo groźnych zanieczyszczeń. Szlifowanie gładzi, docinanie płyt czy wiercenie otworów generują wszechobecny pył, który ostatecznie bardzo grubo osiada na wszystkich płaszczyznach. Żelazna zasada sztuki budowlanej głosi wprost: każda farba jest dokładnie tak dobra, jak nośne jest podłoże, na którym została fizycznie położona. Ściana przed malowaniem musi być absolutnie czysta i stabilna. Nakładanie mokrej farby na bardzo zakurzoną ścianę sprawia, że tworzy się na niej niewidzialna bariera z brudu. Cząsteczki farby nie mają praktycznie żadnego kontaktu z twardym tynkiem, lecz przyklejają się wyłącznie do luźnych drobin pyłu. Skutkuje to całkowitym brakiem przyczepności, a farba pod wpływem ruchu powietrza błyskawicznie zaczyna się łuszczyć.
Aby nowa powłoka malarska bezawaryjnie służyła przez lata, proces jej nakładania musi obligatoryjnie składać się z czterech kroków. Pierwszym i absolutnie najważniejszym z nich jest fizyczne, mechaniczne usunięcie pyłu oraz dokładne umycie ścian. Drugi krok to dogłębne zagruntowanie całej powierzchni specjalistycznym preparatem, który głęboko wnika w pory tynku. Trzeci etap to nałożenie farby podkładowej, a dopiero ostatecznym, finalnym krokiem jest właściwe malowanie farbą kryjącą.
Niestety, chęć wyjątkowo szybkiego zakończenia prac sprawia, że mało doświadczeni wykonawcy nagminnie skracają ten proces. Bardzo niszczącym, a wręcz powszechnym błędem jest mieszanie płynu gruntującego bezpośrednio z docelową farbą w jednym wiadrze. Taki grunt, połączony z gęstą farbą, nie ma jakichkolwiek szans na wniknięcie w głęboki, brudny tynk. W efekcie powstaje jedynie powierzchowna, słabo związana skorupa, która samoczynnie pęka pod ciężarem.
Wchodząc do pięknie pomalowanego pomieszczenia, nie musimy ślepo wierzyć wykonawcom na słowo. Nawet najpiękniej wyglądająca, gładka ściana może kryć pod sobą wady, które boleśnie ujawnią się przy pierwszej próbie przyklejenia taśmy malarskiej podczas montażu listew przypodłogowych. Istnieje niezwykle prosty i skuteczny sposób na samodzielną weryfikację rzeczywistej jakości malowania, nazywany powszechnie metodą siatki nacięć.
W mało widocznym miejscu, na przykład w kącie za drzwiami, niezwykle ostrym nożykiem wykonujemy na ścianie kilka delikatnych, poziomych i pionowych nacięć w odstępach co kilka milimetrów. Tworzymy w ten sposób wzór małej szachownicy. Następnie na tak ponacinaną farbę starannie naklejamy kawałek mocnej, przezroczystej taśmy klejącej i zrywamy ją w ułamku sekundy zdecydowanym ruchem. Jeżeli wraz z zerwaną taśmą od ściany bez oporu odejdą duże płaty farby, dobitnie dowodzi to braku wcześniejszego odpylenia tynków.
Bagatelizowanie słabej przyczepności farby pociąga za sobą niezwykle drastyczne skutki ekonomiczne. Łuszczącej się i pękającej ściany absolutnie nie da się uratować poprzez szybkie, punktowe zamalowanie widocznych ubytków. Nałożenie nowej warstwy farby na starą, odspajającą się już powłokę tylko dodatkowo ją obciąży, znacznie przyspieszając proces lawinowego odpadania.
Jedynym w pełni trwałym i skutecznym sposobem naprawy takiej wady jest brutalne, mechaniczne zdarcie zepsutej farby z całej powierzchni ściany, aż do samego twardego tynku. Wymaga to wyjątkowo intensywnego szlifowania, co bezpowrotnie zniszczy pierwotną warstwę gładzi gipsowej. Po dogłębnym zeszlifowaniu całą ścianę trzeba ponownie odpylić, nałożyć nową gładź, gruntownie zagruntować i pomalować od nowa. Koszty takich kompleksowych i brudnych poprawek są po prostu gigantyczne.
| Etap prac malarskich | Prawidłowe działanie wykonawcy | Typowy błąd i jego konsekwencje |
| Przygotowanie ścian | Dokładne odpylenie i umycie tynku | Malowanie na brudzie powodujące brak przyczepności |
| Wzmacnianie podłoża | Nałożenie gruntu na czystą powierzchnię | Mieszanie gruntu z farbą i tworzenie luźnej skorupy |
| Czas schnięcia | Odczekanie do pełnego wyschnięcia warstw | Nakładanie farby na mokro, co prowadzi do pęknięć |
| Weryfikacja jakości | Wykonanie testu przyczepności taśmą | Ignorowanie wad ukrytych pod estetycznym kolorem |
Odbiór pomalowanych ścian w nowym mieszkaniu wymaga wyjątkowo dużej czujności oraz braku zaufania do estetycznych pozorów. Trwałość pięknych powłok zależy przede wszystkim od absolutnej, rygorystycznej czystości tynku. Pozostawiony na ścianach pył budowlany i wszechobecny kurz to bez wątpienia główna przyczyna łuszczenia się i masowego odpadania nowej farby. Wykonawcy bardzo często idą na skróty, całkowicie rezygnując z prawidłowego gruntowania, co natychmiast skutkuje dramatycznym brakiem przyczepności. Wnikliwe sprawdzenie ścian za pomocą banalnego testu nacięć i taśmy klejącej pozwala szybko i bezpłatnie wykryć te błędy. Przeoczenie tak poważnych wad to gwarantowana konieczność późniejszego, niezwykle drogiego zdzierania wszystkich warstw i przechodzenia przez ponowny remont.
Oceń artykuł:
Ustawienia plików cookie
Państwa dane osobowe mogą być używane do personalizacji reklam.